Wysłany: Wto 22 Gru, 09 15:41 Dzielenie się opłatkiem
Dzielenie się opłatkiem jest symbolem życzliwości i miłości. Kiedyś nawet spotkałam się z takim stwierdzeniem, że jest to hipokryzja. Przez ten jeden wieczór każdy jest dla siebie dobry, życzliwy a na następny dzień nawet na ciebie nie spojrzy. Czy lubisz dzielić się opłatkiem?
_________________ I znowu człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by imponować ludziom, których nie lubi.
"Nigdy nie można ustalić z pewnością, gdzie w kobiecie kończy się anioł, a gdzie zaczyna diabeł...."
Skąd wiesz o forum?: z google chyba :) Pomógł: 16 razy Wiek: 22 Dołączył: 08 Gru 2007 Posty: 1971 Piwa: 49/8 Skąd: K-Pom.
875210
Wysłany: Wto 22 Gru, 09 16:52
A*n*i*a napisał/a:
Czy lubisz dzielić się opłatkiem?
Nigdy nie lubiłem i nie polubię.
Te składanie życzeń, nawet największym wrogom - kompletna durnota... Jak się komuś składa życzenia to powinno się to robić szczerze.
A na opłatkach ludzie tylko biznes kręcą...
Nienawidzę... mogłoby tego nie być, bo to bez sensu....
"i samych szóstek w szkole..."
żadno życzenie się nie spełni i na co to komu?
_________________ Tam gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo jest pusto, więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny? To czy klęknę czy nie klęknę jest mu idealnie obojętne...
Nie lubiłam nigdy łamać się opłatkiem i nadal nie lubię. Sama nie wiem co mam wtedy komu życzyć. Żeby to jeszcze były szczere życzenia..a tak to tylko udawania, że wszystko jest okey, wszyscy się kochają..tak. A po świętach wszystko wraca do normy.
_________________ To jest największe nieszczęście - nie wyżyć życia.
Bo ludzie nie są świadomi tak naprawdę że życzenia nie powinny być świeckie czy materialne a takie szczególne. Łaski Bożej itp. Jak żyję, raz jedyny dostałam cudowne życzenia, aż ślipia mi wyszły na wierzch. Chłopak wyznania ewangelickiego, pobił wszystkich moich znajomych wyznania katolickiego w tym mnie. Byłam w takim szoku, że po raz pierwszy zabrakło mi języka i wstydziłam się z tak prostackimi świeckimi życzeniami wystartować.
Nie lubię składać życzeń wigilijnych od momentu, gdy ktoś po raz pierwszy pokazał mi jak one powinny wyglądać (tekst wyżej).
Cytat:
Te składanie życzeń, nawet największym wrogom - kompletna durnota..
Bo na taką chwilę, okazję, powinno się nawet z wrogiem podać rękę, pojednać. Tylko jak? Człowiek jest człowiekiem i owe pojednanie opłatkiem nie skutkuje. Dalej to samo.
A*n*i*a napisał/a:
Czy lubisz dzielić się opłatkiem?
Nie. Nie zawsze to jest szczere, a gdy uciekam od nieszczerych życzeń i łamania, ludzie mają mi to za złe i dziwne. Lecz co w tym dziwnego skoro ktoś z kimś się łamie, życzy wszystkiego dobrego a za 5 min. po staremu obrabia tyłek. Fałsz i obłuda. Staram się od tego uciekać na ile mogę. Opłatkiem dzielę się z najbliższymi których kocham. Jak nie da się uciec od fałszu- no cóż. Choć złożę bez entuzjazmu to i tak nie jestem z tego zadowolona. Nie wiem dlaczego ludzie chcą się tym zadowolić. Może na 5 min zagłuszyć sumienie.
Sheikh napisał/a:
A na opłatkach ludzie tylko biznes kręcą...
E- tam. Każdy robi interes na czym może
_________________
Słowo które nie jest wypowiedziane, jest słowem którego nie można powtórzyć, nie można się go nauczyć ani imitować. Póki więc nie otworzą się usta, nie otworzą się rzeki, nie otworzą się rany,
nie otworzą się umysły, nie otworzy się raj.
Nie. Serio - nawet nie jestem w stanie powtórzyć jednego zdania. Zbaraniałam. Pewnie nawet musiałam mieć głupi wyraz twarzy.
Życzenia były tak pięknie wypowiedziane z uwielbieniem do Boga że szok. Czułam się maleńka jak pchełka. Od tamtej pory nie lubię składać życzeń, bo one są niczym na imieniny. Mnie takie życzenia krępują od momentu gdy poznałam sens prawdziwych życzeń wigilijnych.
Sheikh napisał/a:
Ale co to da, jak te 5 minut nadrobią w kilka sekund?
Wigilia jest momentem pojednania na znak miłości do Boga. Lecz my, zwykli śmiertelnicy, nie potrafimy tego poczuć i zachować się należycie, tak jak to czuję. Wszystko co robimy jest jak rutyna. Staram się uciekać od tego i dziwią mnie pretensje innych typu- święta są raz w roku, jak można nie połamać się opłatkiem.
No a jak można połamać i z druga koleżanką/kolegą za moment rąbać tyłek? Cos gdzieś tu jest nie tak.
Sheikh napisał/a:
Przecież podatków nie płaci - nie powinien handlować. Skarbówka powinna się im dobrać do d...
W sumie masz rację.
_________________
Słowo które nie jest wypowiedziane, jest słowem którego nie można powtórzyć, nie można się go nauczyć ani imitować. Póki więc nie otworzą się usta, nie otworzą się rzeki, nie otworzą się rany,
nie otworzą się umysły, nie otworzy się raj.
Chłopak wyznania ewangelickiego, pobił wszystkich moich znajomych wyznania katolickiego w tym mnie. Byłam w takim szoku, że po raz pierwszy zabrakło mi języka i wstydziłam się z tak prostackimi świeckimi życzeniami wystartować.
Zawsze wszyscy życzą sobie właśnie: zdrowia, szczęścia, pieniędzy.
Ja np. w tym roku usłyszałam: zdania matury, dostania się na studia, znalezienia chłopaka (to ostatnie najlepsze, nie ma co).
W jednej ze swoich konferencji x Pawlukiewicz ciekawie to opisał. Mówił, że ludzie życzą sobie zdrówka bo zdrówko najważniejsze! Co nam z tego zdrówka jak w życiu nie będziemy mieli miłości. Życzę Ci jeszcze pieniędzy! Dużo pieniążków! No bo pieniążki najważniejsze. No i później załózmy że małżeństwo kupi sobie samochód za te pieniążki i będą w nocy pilnować przy oknie czy nikt nie kradnie. Każdy po pół nocy i zmiana. I co to za życie małżeńskie.
Ciekawie to zobrazował.
Bo tak naprawdę jak by się zastanowić, to przecież zdrowie, pieniądze złą rzeczą nie są, dobrze je mieć. Ale może to mieć różne skutki zwłaszcza te pieniądze.
Z drugiej strony życzyć w dzień wigilijny np. dużo dobra, błogosławieństwa Bożego... chyba nie jest tak łatwo by przypadkiem ktoś nas nie wziął za jakichś głupich.
Cytat:
Ale żeby ksiądz? Przecież podatków nie płaci - nie powinien handlować. Skarbówka powinna się im dobrać do d...
Mało tego, że nie płaci podatków. Są jeszcze składki na Kościół
_________________ Tam gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo jest pusto, więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny? To czy klęknę czy nie klęknę jest mu idealnie obojętne...
Z drugiej strony życzyć w dzień wigilijny np. dużo dobra, błogosławieństwa Bożego... chyba nie jest tak łatwo by przypadkiem ktoś nas nie wziął za jakichś głupich.
No właśnie, a czy to nie wygląda że jednak podświadomie wstydzimy się swojej wiary? Chłopak wyznania ewangelickiego, nie dbał o moje odczucia i czy nie wezmę go za durnia. Złożył mi życzenia stosowne do świąt. Wprawił mnie w osłupienie. Z całą pewnością zawsze , gdy nadejdzie czas świąt Bożego Narodzenia, będzie stał mi przed oczami. Wpisał mi się na wieki w pamięć. Ja sama bym się wstydziła składać takie jak napisałaś. Dlatego teraz, owe składanie życzeń wprawia mnie w zakłopotanie.
_________________
Słowo które nie jest wypowiedziane, jest słowem którego nie można powtórzyć, nie można się go nauczyć ani imitować. Póki więc nie otworzą się usta, nie otworzą się rzeki, nie otworzą się rany,
nie otworzą się umysły, nie otworzy się raj.
No właśnie, a czy to nie wygląda że jednak podświadomie wstydzimy się swojej wiary?
Na pewno. Można logicznie na to popatrzeć i zapytać, czy nie wstydzimy się obchodzić świąt. Ja takie życzenia (coś w podobie) jak napisałam wyżej złożyłam pewnemu księdzu. Nie wstydziłam się.
_________________ Tam gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo jest pusto, więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny? To czy klęknę czy nie klęknę jest mu idealnie obojętne...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum