Pomógł: 8 razy Wiek: 16 Dołączył: 25 Mar 2009 Posty: 1427 Piwa: 27/28
145912
Wysłany: Sro 27 Sty, 10 22:37
Ja również mam nawyk zamykania drzwi na klucz po wejściu do domu, nawet kiedy wiem, że na przykład mam poszła do skrzynki ja wchodzę pierwsze zamykam na klucz, za dwie minuty dzwonek
Ja sobie co jakiś czas bluzę, koszulkę, coś co mam na sobie ściągam na dół, w sensie na górnej części ciała
Jak tylko wchodzę do domu zaraz włączam komputer i telewizor, mimo że wiem, że nie będę oglądał czy korzystał to i tak włączam..
Jest tego pewnie więcej, ale wszystkiego nie mogę sobie przypomnieć, albo nawet niektórych nie jestem świadom
GoHome napisał/a:
Jestem prawdopodobnie pedantem.
Mam podobnie, ale robię to raczej ze względu na praktyczność i na to, że nie lubię bałaganu, zawsze mam porządek a i tak nigdy nie mogę nic znaleźć.. eh...
keram25 napisał/a:
Tak też bywa.
Jedna moja nauczycielka często używała(teraz mnie nie uczy) słowa "poniekąd".
Ja często używam słów, "statystycznie" i "ponieważ gdyż" ten drugi zlepek słów to tak mi się jakoś wzięło, bo to ani poprawne językowo, składniowo, dno
większość takich czynności pewnie robię nieświadomie...
sprawdzam czy mam wszystkie pierścionki na palcach. i najgorsze- gdy mam z sobą torebkę to ciągle sprawdzam czy przypadkiem nie wyparował mi z niej portfel i klucze. zamykam auto, idę do sklepu. już jestem w środku- jeśli nie jestem na 100% pewna, że zamknęłam auto to cóż, potrafię się wracać aby to sprawdzić. [oczywiście auto zawsze zamknięte.]
obrywam ceny z produktów <: oczywiście w w domu, po zakupie. bardzo mnie drażnią metki
Ja raczej nie mam jakichś nawyków serio nic sobie nie przypominam, żadnych tików mimicznych czy innych też nie mam.
_________________ Tam gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo jest pusto, więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny? To czy klęknę czy nie klęknę jest mu idealnie obojętne...
Skąd wiesz o forum?: z google chyba :) Pomógł: 16 razy Wiek: 22 Dołączył: 08 Gru 2007 Posty: 1971 Piwa: 49/8 Skąd: K-Pom.
875210
Wysłany: Czw 28 Sty, 10 11:42
młoda napisał/a:
gdy mam z sobą torebkę to ciągle sprawdzam czy przypadkiem nie wyparował mi z niej portfel i klucze
A ja zawsze sprawdzam czy mam dokumenty i kluczyki od samochodu w kieszeni Praktycznie co 5 minut muszę poczuć że je mam.
To chyba jeden z lepszych moich nawyków - przynajmniej jak coś zgubię, to bedę wiedział w jakiej odległości mniej więcej może leżeć...
sniffles napisał/a:
serio nic sobie nie przypominam, żadnych tików mimicznych czy innych też nie mam.
Zapytaj sie kogoś znajomego. Ale takiego szczerego aż do bólu wtedy usłyszysz cały spis.
młoda napisał/a:
już jestem w środku- jeśli nie jestem na 100% pewna, że zamknęłam auto to cóż, potrafię się wracać aby to sprawdzić. [oczywiście auto zawsze zamknięte.]
Na to jest prosty sposób - pilot. Ale jeśli nie masz dobrego radia, to juz lepiej nie zamykaj - większe prawdopodobieństwo że Ci szyby nie zbiją Mi to raz uratowało trochę kasy. A radia i tak nie wymontowali, chociaż się starali bardzo - prawie wyrwali.
Na to jest prosty sposób - pilot. Ale jeśli nie masz dobrego radia, to juz lepiej nie zamykaj - większe prawdopodobieństwo że Ci szyby nie zbiją Mi to raz uratowało trochę kasy. A radia i tak nie wymontowali, chociaż się starali bardzo - prawie wyrwali.
radio mam wbudowane, no wiesz o co mi chodzi [nie jakieś tam dokupione], także mogłoby by ich kusić , ale uj wie.
mam centralny zamek na pilota, ale jakoś nigdy sobie nie wierzę czy zamknęłam.
Kiedyś moja koleżanka ciągle powtarzała: no raczej. Zawsze mnie to okropnie drażniło w czasie wspólnej rozmowy, aż w końcu sama zaczęłam tak powtarzać do innych. Na szczęście powoli mi to mija..
młoda napisał/a:
gdy mam z sobą torebkę to ciągle sprawdzam czy przypadkiem nie wyparował mi z niej portfel i klucze
Torebkę to mam prawie cały czas ze sobą jak jestem poza domem i faktycznie po przemyśleniu mam podobnie-co chwilę macam torbę i patrzę czy nadal mam telefon komórkowy i inne ważniejsze rzeczy. Jakaś mania czy co?
Wiem też, że mam śmieszny nawyk hmm tylko jak to nazwać takie ruchowy, ramionami czasami tak robię jakby coś mnie swędziało. Moja mama nazywa to break dance w moim wykonaniu.
_________________ I znowu człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by imponować ludziom, których nie lubi.
"Nigdy nie można ustalić z pewnością, gdzie w kobiecie kończy się anioł, a gdzie zaczyna diabeł...."
Jedyny nawyk nawyk który rzuca się moim znajomym w oczy to wąchanie dłoni po np, złapaniu piłki. Często np. dotkne czegoś to tam wąchne szybko palce lub dłoń. Nieraz nawet nie wiem, że to robie.
Jedyny nawyk nawyk który rzuca się moim znajomym w oczy to wąchanie dłoni po np, złapaniu piłki.
Pewnie jesteś fanem piłki, przynajmniej ja słyszałam o takim nawyku od ludzi związanych z boiskiem.
Mówią że piłka pachnie, że jest w tym przyjemność a potem już nawyk.
_________________
Słowo które nie jest wypowiedziane, jest słowem którego nie można powtórzyć, nie można się go nauczyć ani imitować. Póki więc nie otworzą się usta, nie otworzą się rzeki, nie otworzą się rany,
nie otworzą się umysły, nie otworzy się raj.
Pomógł: 8 razy Wiek: 16 Dołączył: 25 Mar 2009 Posty: 1427 Piwa: 27/28
145912
Wysłany: Sro 07 Kwi, 10 21:15
W sumie z upływem czasu i po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że mam nawyk robienia głupich min. Ostatnio usiadłem przy kompie, włączyłem kamerę, i nagrywałem. Nagrywam prawie 4 godziny, w końcu zapomniałem o tej kamerze, i tak wyrywko oglądając zauważyłem, że robię głupie miny.
Mam też nawyk, chociaż nie wiem czy to nawyk. Zresztą zgłębię się w to. Nie ukrywam, jestem człowiekiem wesołym, ale czasami bardzo takim refleksyjnym. Zresztą schodzę z tematu jaki chcę poruszyć, jestem wesoły, nawet bardzo. Jak mnie weźmie to potrafię się śmiać przez bardzo długi czas z niczego. A już w ogóle jak ktoś mnie upomni, że znowu się cieszę, jak głupi do sera, to nie mogę się uspokoić. Ostatnio nawet miałem sytuację, że koleś od praktyk mnie i koleżankę, która mnie rozśmiesza, a często śmieję się też razem zemną chciał wysłać do Pani pedagog No i ja znowu na praktykach miałem atak śmiechu. A on do mnie, że mi pomachać palcem przed oczami to się będę śmiał, no i oczywiście koleżanka mi pomachała. A ja zacząłem się brechtać jak wariat, musiałem wyjść, żeby się uspokoić. A jak tylko zerknąłem na tą znajomą to znowu wybuchnąłem i wyszedłem. Nie wiem już czy to choroba czy nawyk, cz po prostu nieopuszczający dobry humor
Zauważyłem też że mam nawyk krzyżowania nóg, siedzę w ławkę, na kanapie, przy biurku, czy leże nogi mam skrzyżowanie. A może to tylko przyzwyczajenie...?
ziomuś, odnośnie tego przeglądania w lusterku, ok każda kobieta co jakiś czas się musi przejrzeć w nim, ale nie co chwila. A ja z moją koleżanką mamy na tym punkcie obsesję, potrafimy się co parę minut przeglądać. Już chyba to każdy zauważył, znajomi się śmieją, ale co my możemy na to poradzić? To jest takie głupie uczucie, że wygląda się źle i trzeba się przejrzeć i poprawić.
Ostatnio moja mama zaśmiała się i powiedziała mi, że bardzo oszczędzam światło. Bo gdzie widzę zaświecone światło, a tam nikogo nie ma to je gaszę. No bo tak naprawdę to po co ma się nadaremnie świecić?
Bardzo często używam słowa 'no nie' albo 'np.' Chyba przez koleżankę tak mam, bo ona tak nadużywa tych słów.
Wujek, śmiech to zdrowie. Tak poważnie, mi się wydaje, że nie ty jeden masz problem ze śmiechem. Jest to kłopotliwe, nie powiem, że nie, bo sama tak mam czasami.
_________________ To jest największe nieszczęście - nie wyżyć życia.
Skąd wiesz o forum?: z google chyba :) Pomógł: 16 razy Wiek: 22 Dołączył: 08 Gru 2007 Posty: 1971 Piwa: 49/8 Skąd: K-Pom.
875210
Wysłany: Sro 07 Kwi, 10 21:37
WujekJoe, ja mam identycznie. Czasem mam taki dzień, że zacznę się śmiać i nie wiem z czego - po prostu się śmieję Pomachaj mi palcem - jak mam dobry dzień, to pomyślałbyś że jestem jakiś chory psychicznie. Nie wiem czemu tak jest i potrafi zdenerwować - bo jak np. jestem na mieście lub u kogoś i zacznę się śmiać? Jeszcze nie miałem takiej sceny i wole nie mieć. Ale jak jestem sam to mam takie ataki
Ale trzeba na to patrzeć inaczej - śmiech ponoć wydłuża życie
Ale trzeba na to patrzeć inaczej - śmiech ponoć wydłuża życie
Słyszałam że o 7 lat tym samym warto się śmiać. Znam też ludzi którzy od śmiechu dostają czkawki. To trochę dla mnie dziwne, ale tak mają.
Śmiech to nie nawyk, a coś normalnego i całkiem fajnego.
_________________
Słowo które nie jest wypowiedziane, jest słowem którego nie można powtórzyć, nie można się go nauczyć ani imitować. Póki więc nie otworzą się usta, nie otworzą się rzeki, nie otworzą się rany,
nie otworzą się umysły, nie otworzy się raj.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum